O autorze
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, dziennikarka w redakcjach gospodarczych Gazety Wyborczej i Parkietu, teraz kieruje zespołem komunikacji i marketingu w międzynarodowej firmie doradczej. Stara się łączyć wiele perspektyw i ludzi z różnych środowisk – biznesowego, pozarządowego, dziennikarskiego. Takie podejście pozwoliło jej zrealizować wiele projektów, m.in. Polish Economic Forum na London School of Economics and Political Science, która wyrosła na największą konferencję poświęconą polskiej gospodarce odbywającą się poza granicami kraju, a wcześniej kierować zespołem młodych lekarzy, którzy wyjechali na Haiti po trzęsieniu ziemi i pracowali w szpitalu na prowincji.

Arcyskromna reprezentacja Polaków w brytyjskich wyborach parlamentarnych

- Ile Wielka Brytania zyskała na przyjeździe blisko miliona Polaków? Ile Polacy wnoszą do gospodarki? – pytali organizatorzy debaty, podczas której przedstawiciele wszystkich brytyjskich partii deklarowali swój stosunek do polskiej mniejszości na Wyspach. Mieszkających w Anglii Polaków porusza to, kiedy zostanie wprowadzona matura z języka polskiego oraz dlaczego Konserwatyści chcą utrudnić rodzicom, którzy pracują na Wyspach, pobieranie zasiłków na dzieci, które zostały w kraju.

– Radosław Sikorski, wówczas minister spraw zagranicznych, zadał bardzo konkretne pytanie: dlaczego polscy podatnicy mają wspierać finansowo dzieci rodziców, którzy płacą podatki w Wielkiej Brytanii – przypomniała Agata Dmoch, prawniczka i jedna z organizatorek spotkania. – To opinia Radka Sikorskiego, my mamy na to inne zdanie – odpowiedział Daniel Kawczyński, poseł partii konserwatywnej i jedyny członek brytyjskiego parlamentu z polskimi korzeniami.

Kawczynski dostał od Davida Camerona bardzo konkretne zadanie – pozyskać jak największą przychylność polskiej mniejszości dla konserwatystów. To niełatwe zadanie, bo flagowy pomysł konserwatystów – postulat przeprowadzenia referendum, w którym Brytyjczycy mieliby się wypowiedzieć za pozostaniem lub opuszczeniem Unii Europejskiej – raczej nie znajduje przychylności naszych rodaków. – Pytanie o członkostwo w UE jest pytaniem całkowicie zastępczym. To nie jest problem, który porusza Brytyjczyków. Kiedy ostatnio ktoś z Was w pubie słyszał rozmowę o tym, czy Wielka Brytania powinna wyjść z Unii? – pytał Stefan Kasprzyk z partii Liberalych Demokratów, były burmistrz londyńskiej dzielnicy Islington. I wskazywał wiele znacznie pilniejszych spraw: stan systemu opieki zdrowotnej, infrastruktury czy systemu transportowego. Kasprzyk podkreślał, że to są prawdziwe problemy, a pompowany przez konserwatystów pomysł referendum tylko antagonizuje społeczeństwo i napędza niechęć do imigrantów.

W ten sposób doszliśmy do tematu, który wzbudza największe emocje – antyimigranckich postulatów, które coraz częściej pojawiają się w przedwyborczych debatach. UKIP, antyeuropejska konserwatywna partia Nigela Faraga, której najważniejszym postulatem jest wyprowadzenie Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, wystawiła w debacie swojego jedynego kandydata polskiego pochodzenia, Przemka Skwirczynskiego, z zawodu bankiera z Canary Wharf. – Naszym postulatem jest wprowadzenie przejrzystych zasad w systemie imigracyjnym, wzorowanych na tym, jaki wprowadziła Australia. Uważamy, że obecny system w niesprawiedliwy sposób uprzywilejowuje obywateli Unii Europejskiej – mówił Skwirczynski i nawet polskie korzenie nie były w stanie obronić go przed rosnącą niechęcią widowni.

Kawczynski też jest zwolennikiem ograniczenia emigracji z Polski, choć z zupełnie innych powodów. – Region, z którego pochodzę, w ciągu ostatniej dekady zyskał wielu świetnych i bardzo pracowitych dentystów, lekarzy i rolników. Ale jednocześnie, za każdym razem gdy jestem w Warszawie i rozmawiam z politykami, słyszę o tym, jak wielkim problemem dla kraju jest drenaż mózgów – mówił z troską Kawczynski, przywołując przykład Radomia, który należy do najszybciej wyludniających się obszarów Mazowsza.

- Problemem jest to, że w obecnej debacie politycznej nie przebijają się informacje o tym, ile Wielka Brytania zyskała na imigracji – stwierdził Roger Casale z organizacji New Europeans. Korzyści jest wiele – wyższy wzrost gospodarczy, nowe miejsca pracy, wyższe wpływy z podatków. – Problemem jest percepcja – wielu ludzi tego po prostu nie rozumie. Wydaje im się, że z powodu większej ilości pracowników spadają płace – tymczasem badania pokazują, że jest dokładnie odwrotnie, dzięki imigrantom wynagrodzenia rosną – przekonywał Casale. Jego zdaniem Polacy, podobnie jak inne mniejszości, mogliby bardzo skorzystać, gdyby politycy zamiast antyimigranckimi hasłami, posługiwali się rzetelnymi danymi i prawdziwymi argumentami.

Fakty są jednak takie, że polska reprezentacja w zbliżających się wyborach parlamentarnych będzie arcyskromna i zupełnie niereprezentatywna. O miejsca w izbie gmin będzie ubiegać się dwóch Polaków – Daniel Kawczynski, który choć urodzony w Polsce dopiero teraz uczy się języka, za to jest szczerze zatroskany problemem wyludnienia naszego kraju, oraz Przemek Skwirczynski z UKIP, wprawdzie mówiący po polsku, ale za to startujący z ramienia partii, której najważniejszym postulatem jest uratowanie Zjednoczonego Królestwa z krępujących jego wolność okowów Unii Europejskiej.
Trwa ładowanie komentarzy...